Dziecięce pragnienie

Błażej Sarzalski        05 stycznia 2017        Komentarze (0)

Nowy Rok to dobra okazja żeby zaczynać pewne rzeczy. Szczególnie, gdy się jest neurotykiem pokroju Adasia Miałczyńskiego, który lubi zaczynać wszystko od zgrabnych dat :)

Postanowiłem więc, że rozpocznę prowadzenie nowego bloga. To już mój czwarty blog. Kolejny spin off, rzecz, która wyszła z praktyki i z powodu tego, że  ani blog o rejestracji spółek z o.o, ani blog niniejszy nie są do końca miejscami na poruszanie tematów, które zaczęły mnie interesować w tzw. międzyczasie wraz z rozwojem moich zainteresowań zawodowych, a mianowicie kwestii poufności prowadzenia biznesu, powiernictwa udziałowego i rozwiązań korporacyjnych z innych krajów niż Polska i USA.

Poczytaj proszę abstrakt tego, co napisałem w inaugurującym wpisie bloga Prawo do prywatności:

„(…)Gdy mój nieodżałowanej pamięci dziadek jeszcze żył, po cichu zawsze pluł sobie w brodę, że nie wykorzystał w pełni możliwości dzikich lat dziewięćdziesiątych. Nigdy do końca nie rozumiałem tego fenomenu. Dla mnie wczesne lata dziewięćdziesiąte kojarzą się z tym, że zamiast chrupków kukurydzianych w sklepiku szkolnym zaczęto sprzedawać czipsy, a zamiast siermiężnych dobranocek, nowo powstające telewizje zaczęły nadawać zachodnie bajki i seriale. Początek lat dziewięćdziesiątych to czas kiedy tata zabierał mnie, od święta, do dogorywającego baru mlecznego, przy ulicy 3 Maja w Dąbrowie Górniczej, abyśmy mogli napić się Pepsi-Coli. To był czas wolności i wybuchu przedsiębiorczości. Dlatego dziadek żałował, że nie zdecydował się wtedy na prywatny biznes. Później nigdy nie było tak łatwo.

Tamtych czasów już nie ma. W sklepikach szkolnych znowu nie sprzedają chipsów, bar mleczny zastąpiła  placówka bankowa. Podobnie jak wszystkie inne drobne sklepy, drogerie, czy obuwnicze. Cała ulica 3 Maja w Dąbrowie Górniczej to pasmo banków i kancelarii prawniczych. W tym i mojej, z której okien patrzę na lokal, w którym kiedyś pijałem Pepsiorka. Pepsi-Cola spowszedniała, podobnie jak zachodnie seriale. Skończyła się też niczym nieograniczona wolność gospodarcza, a państwo powoli i niepostrzeżenie zaczęło krępować przedsiębiorców, m.in. obowiązkami ewidencyjnymi i informacyjnymi, a ja wykonując zawód radcy prawnego zderzyłem się z rzeczywistością, w której zrozumiałem, że linia rozgraniczająca wolność od ucisku jest niezwykle cienka, a ja jako prawnik odpowiedzialny jestem za to, żeby przeprowadzać ludzi ścieżką po właściwej stronie granicy.

To w sumie zabawne, że tęsknię za czymś czego nie mogłem do końca poznać na własnej skórze, a co jest zwyczajnie wolnością, wolnością pozwalającą na to aby decydować o tym co robię, za tajemnicami, które mogłem dzielić z zaufanymi kolegami, za tym, żeby zniknąć z radarów. Także za wolnością bycia osobą kompletnie anonimową.

Ta tęsknota jest dziecięca, niespełnialna. (…)

Witaj w świecie bez tajemnic. Ja już nie mam złudzeń, że nasza wolność jest metodycznie ograniczana, czy Ty jeszcze je masz? (…)”

Czuję, że będzie to najbardziej osobisty blog, jaki kiedykolwiek stworzyłem. Będzie mi miło gdy wpadniesz tam od czasu do czasu.

Święta w Delaware

Błażej Sarzalski        23 grudnia 2016        Komentarze (0)

Ten wpis piszę na szybko, uwijając się przy potrawach wigilijnych. Ponieważ zawsze organizuję także spotkanie przed wigilią, ale w wigilijnym klimacie to także na dzisiaj trzeba przygotować już wigilijne specjały. Smażę więc karpia, w garnku powoli dochodzi kapusta z grochem, grzyby namoczone… mam chyba wszystko pod kontrolą.

Tak… to ja robię słone potrawy wigilijne, nie moja małżonka :) Jej oddaję robienie słodkości, pierniczki są już chyba miękkie…

Chciałbym dodać tylko jedną nutkę obcego smaku do naszych tradycyjnych, polskich Świąt.

Szukałem różnych informacji o jakichś niezwykłych zwyczajach świątecznych specyficznych dla Delaware i znalazłem ciekawą informację związaną z tym, że okres okołoświąteczny w Delaware uświetnia się często przedstawieniami opowiadającymi o Św. Łucji z Syrakuz. Dzień 13 grudnia zaczyna dla wielu mieszkańców Delaware czas świąteczny. To dzień wspomnienia Św. Łucji – święto światła, kiedy to dzieci zgodnie z tradycja idą w pochodzie prowadzonym przez dziewczynę w wieńcu z zapalonymi świecami na głowie, zaczynają się wróżby i wypieka się i je tradycyjne skandynawskie pierniki. Tradycja ta jest charakterystyczna dla Skandynawii, a przywieźli ją na tereny Ameryki osadnicy szwedzcy.

Koloniści szwedzcy wylądowali w marcu 1638 na wybrzeżu amerykańskim u ujścia rzeki Delaware i zbudowali pierwszą osadę Fort Christina (dzisiejsze Wilmington, stolica stanu). Stąd żywa pamięć o szwedzkich tradycjach w tamtych rejonach.

Wracając jednak do Polski, w tym świątecznym czasie życzę Ci czytelniku wszystkiego co dobre, podejmowania mądrych wyborów w życiu biznesowym i prywatnym, zdrowia oraz wszelkiej pomyślności i do zobaczenia na moich blogach: rejestracjaspolkizoo.pl oraz rejestracjaspolkiwdelaware.pl już po Świętach :)

Szkolenia dotyczące spółki Delaware

Błażej Sarzalski        05 grudnia 2016        Komentarze (8)

Zwykle jest tak, że to ja odpowiadam na pytania czytelników mojego bloga, teraz jednak zwracam się do Ciebie z pytaniem.

Czy byłabyś/byłbyś zainteresowany szkoleniami dotyczącymi spółki Delaware i jej wykorzystaniem w Polsce?

Jeżeli tak, to jakie tematy związane z tematyką tego bloga interesują Cię najbardziej? Jaką wiedzę chcesz posiąść?

Miejsce szkolenia: Dąbrowa Górnicza czy Warszawa?

Proszę o odpowiedzi w komentarzach lub w formie wiadomości prywatnych.

Cztery powody, dla których Polacy wybierają spółkę Delaware

Błażej Sarzalski        23 listopada 2016        Komentarze (4)

Dzisiaj wpadł do mnie znajomy przedsiębiorca, znany z licznych biznesów, kilku głośnych procesów i szerokich kontaktów. Taki typ człowieka, którego wszędzie jest zawsze pełno, chce wiedzieć wszystko i szuka dziury w całym. Chwilę rozmawialiśmy na różne tematy, jak podróże, okazje biznesowe, kobiety, wino… aż rozmowa potoczyła się w kierunku spółek w Delaware.

Zbigniew (tak go nazwijmy – dla zachowania jego anonimowości dodam, że imię może być zmyślone 😉 ) w końcu zapytał:

Na co ludziom w Polsce spółka z Delaware?

Pomyślałem, że odpowiem Ci czytelniku, tak jak odpowiedziałem Zbigniewowi, opierając się na moim doświadczeniu z osobami, które z moją pomocą zakładały spółki Delaware, ale także na doświadczeniu tych, którzy przyszli do mnie szukając pomocy w sytuacji, gdy poczuli, że osoby, które zakładały im spółkę niekoniecznie w pełni poinformowały o wszelkich aspektach związanych z jej prowadzeniem i wykorzystaniem w Polsce.

Stworzyłem więc subiektywną listę mniej lub bardziej poważnych powodów dla których ludzie wybierają spółki Delaware.

1) anonimowość – najczęstszym powodem, dla którego Polacy szukają opcji w postaci spółki w Delaware jest poszukiwanie anonimowości i niezależnie od tego czy chodzi tutaj o ukrywanie się przed potencjalną konkurencją rynkową, małżonkiem, szefem, czy ostracyzmem społecznym związanym z otwieraniem serwisu z kontaktami towarzyskimi, to spółka Delaware zapewnia w wielu przypadkach daleko idącą anonimowość, która nie jest jednak anonimowością absolutną (polecam mój poprzedni wpis – rachunki bankowe dla spółki Delaware), ani nie powinna nią być, jeżeli chcesz uczciwie współpracować z polskim fiskusem. Ja promuję etyczne wykorzystanie spółki Delaware, więc zawsze informuję o konsekwencjach podatkowych związanych z dokonywanymi wyborami.

2) sprzedawanie kodów do gier na Allegro – z tego co mówiły osoby, które przychodziły do mnie to branża jest tak konkurencyjna, że jakiekolwiek myślenie o tym, aby naliczać VAT czy też płacić podatki dochodowe w tej branży powoduje, że w praktyce nie ma w ogóle sensu prowadzenia biznesu. To smutne, ale smutniejsze jest to, że wiele z tych osób, które prowadzą działalność w formie spółek LLC z Delaware na Allegro nie płaci podatków w Polsce, ba… nie płaci ich nigdzie, licząc, że anonimowość spółki Delaware pozwoli oszukać fiskusa i jeszcze na tym zarobić… nie tędy droga!

3) działalność w Stanach Zjednoczonych – Amerykanie kochają swoje, a żadna obca firma nie wzbudza takiego zaufania, jak dobra, rodzima spółka amerykańska. Tyczy się to zarówno sprzedaży towarów na rynku amerykańskim, jak i poszukiwania tam inwestycji, przy czym dla tego ostatniego przypadku warto rozważyć założenie spółki typu korporacyjnego.

4) ochrona aktywów bądź zarządzanie aktywami – szczególnie w postaci środków pieniężnych, ruchomości bądź akcji i udziałów innych spółek, jest oczywiście powiązana z anonimowością, ale istotne znaczenie ma przede wszystkim to, że egzekucja z zagranicznych rachunków spółki amerykańskiej jest dalece bardziej utrudniona niż w Polsce, także sam fakt, że właścicielem środków jest odrębny podmiot prawa czyni egzekucję z majątku jego właściciela o wiele trudniejszą.

Na koniec powiedziałem koledze:

Zbigniew, ta spółka nie nadaje się do robienia agresywnego planowania podatkowego, przynajmniej nie sama w sobie. Zresztą im bliżej wdrożenia konwencji OECD tym wszelkie możliwości optymalizacji podatkowej, w obliczu wprowadzonej klauzuli o unikaniu podwójnego opodatkowania kurczą się. Dlatego myśląc o spółce Delaware myśl o takich zastosowaniach, które nie narażą Cię na odpowiedzialność karną czy podatkową.

Trzy rzeczy, o których musisz wiedzieć otwierając konto bankowe dla spółki Delaware

Błażej Sarzalski        15 listopada 2016        Komentarze (0)

Spółka Delaware jest świetnym narzędziem do zachowania anonimowości, jednak w obecnym zglobalizowanym świecie, gdzie część krajów rozważa już nawet zastąpienie gotówki wyłącznie pieniądzem elektronicznym, musisz wiedzieć, że zachowanie stuprocentowej anonimowości może już nie być możliwe.

Możesz natknąć się na sytuację, w której będziesz musiał/a podać swoje dane osobowe. Newralgicznym miejscem jest bank. Dlatego otwierając konto bankowe dla spółki Delaware, a także jakiejkolwiek innej spółki, gdziekolwiek na świecie, musisz wiedzieć te trzy rzeczy.

  1. Nawet gdy nie jesteś menedżerem spółki i wyznaczasz do tego osobę trzecią, menedżer w wielu przypadkach zobowiązany będzie do wskazania bankowi beneficjenta rzeczywistego. W ustawie wskazuje się, że za beneficjenta rzeczywistego uznaje się osobę fizyczną lub osoby fizyczne, które posiadają prawo głosu na zgromadzeniu wspólników w wysokości powyżej 25 % w danej osobie prawnej.
  2. Nowe regulacje OECD wprowadzą automatyczną wymianę informacji między krajami – członkami konwencji, które będą miały obowiązek automatycznego udostępniania innym krajom informacji o beneficjentach rzeczywistych rachunków bankowych, którzy nie są rezydentami danego kraju. Popularne raje bankowe jak: Belize, Panama, St. Kitts and Nevis, Saint Maarteen, Emiraty Arabskie czy Monako będą informowały o tym począwszy od 2018 roku. Już w 2017 pierwsze informacje prześlą m.in. Łotwa, Liechtenstein, Luksemburg, Cypr, Czechy oraz Słowacja. Pełna lista znajduje się tutaj. Jak będzie to działało w praktyce w pewnych jurysdykcjach… nikt nie wie.
  3. Z punktu widzenia ochrony aktywów dalej o wiele bezpieczniejsze jest trzymanie pieniędzy na rachunkach bankowych w niektórych krajach poza Polską, w przypadku samowoli polskiego fiskusa zawsze łatwiej chronić kapitał w obcym państwie, niezainteresowanym bezpośrednio sprawą podatkową.

No, a poza tym, podatki trzeba płacić :)